Sunday, November 19, 2017

Ogród zimowy (6): Parapet: 6.11.2017

Prace związane z ogrodem zimowym zrelacjonowane w poprzednich wpisach, dotyczyły jedynia przygotowań do montażu. Dopiero dzisiaj zainstalowaliśmy pierszy element przywieziony z UK. Mieliśmy świadomość, że od tego momentu nie byłoby już odwrotu. Źle zamontowany lub uszkodzony w trakcie instalacji element wstrzymałby prace na nieokreślony czas, albowiem sprowadzenie części zamiennej z UK zajęłoby co najmniej kilka tygodni. Zdwoiliśmy więc naszą ostrożność, starając się jednak z tym nie przesadzać, albowiem nadmierna obawa przed błędem często prowadzi właśnie do jego popełnienia.

Parapet w znaczeniu użytym przez projektantów ogrodu jest czymś więcej niż to się potocznie rozumie. Tutaj pełni głownie rolę podstawy, na której montuje się okna. Zdjęcie jego przekroju umieściliśmy już w poprzednim wpisie. Powtórzyliśmy je, aby zwrócić uwagę na inne aspekty.

Parapet - przekrój. Pod wgłębieniem (kanałem) widoczna jest wzmacniająca listwa aluminiowa. Czarna kropka to przekrój przez uszczelkę.
Parapet - początkowy odcinek. Czarna gruba linia to uszczelka.
Robiąc zdjęcie przekroju parapetu umieściliśmy go na betonowym wieńcu podmurówki (przed położeniem drewnianego parapetu), aby pokazać, jaka jego część powinna leżeć na podmurówce (10 cm z 15 cm). Okna będą spoczywać na parapecie w taki sposób, że jedna z płaszczyzn ich ram będzie zlicowana z wewnętrznym (tj. widocznym z wnętrza ogrodu zimowego) bokiem parapetu (na zdjęciu profilu jest to wyższy bok po lewej stronie). Ramy okienne mają grubość 7 cm i płaszczyzna ich zewnętrznych stron wypada ok. 1 cm poza linią wyznaczoną przez uszczelkę.

Nad aluminiową listwą o przekroju "C" widoczne jest zagłębienie tworzące rodzaj kanału. Sposób zamontowania ram okiennych na parapecie zostanie opisany później. Tutaj wystarczy powiedzieć, że ów kanał stanowi prowadnicę, w której osadzone zostaną ramy okienne.

Już po wstępnym przestudiowaniu instrukcji dostarczonej przez producenta, zorientowaliśmy się, że bez prawidłowego ułożenia parapetu nie ma co liczyć na sukces montażowy. Z przedstawionego wyżej opisu wynika, że pozycja ram okiennych zdeterminowana jest pozycją parapetu. Jeśli parapet nie zostanie prawidłowo położony, okna nie "zejdą się" w krytycznych punktach, czyli w narożnikach i po obywdy stronach ramy drzwi wejściowych.

Zbudowanie drewnianego parapetu (por. poprzedni wpis) nie tylko pozwoliło wypoziomować podstawę pod parapet konstrukcyjny (tj. ten będący częścią dostarczonego ogrodu), ale również stworzyło rodzaj stołu kreślarskiego, na którym można było wyznaczyć jego dokładną pozycję. Rzecz bardzo istotna, biorąc pod uwagę fakt, że dłuższe odcinki parapetu (5 m, 4 m), ze względu na brak sztywności, po swobodnym ich położeniu nie stanowiły linii prostej: ich środki odbiegały od linii prostej o kilkanaście milimetrów. Inny problem stanowiło ułożenie parapetu na tej ścianie podmurówki, której ciągłość została przerwana przez otwór na drzwi: jak zapewnić, aby segmenty po obydwu stronach otworu leżały w tej samej linii prostej.

Na szerokim i gładkim jak stół parapecie drewnianym narysowałiśmy linie, do których miał przylegać parapet konstrukcyjny od strony wewnętrznej. Dopiero upewniwszy się, że wszystkie wymiary zgadzają się co do milimetra, zaczęliśmy układać poszczególne segmenty parapetu zaczynając od 4 metrowego kawałka (ściana naprzeciwko otworu na drzwi).

Docelowo parapet został przytwierdzony do podmurówki przy pomocy kotew rozporowych wpuszczonych w betonowy wieniec. Prowizorycznie jednak najpierw przykręciliśmy każdy segment parapetu konstrukcyjnego do parapetu drewnianego za pomocą wkrętów do drewna. Pozwoliło to na precyzyjne zamocowanie, które unieruchomiło parapet na czas kotwienia. Mało precyzyjne wiercenie otworów w betonie mogłoby spowodować przesunięcie parapetu.
Połączone profile konstrukcyjne posłużyły nam za linijkę przy wyznaczaniu linii przerwanej otworem na drzwi.
"Linijka" widziana z innej strony.
Do pomiaru długości przekątnych, które powinny były być identyczne, użyliśmy sznura murarskiego starając się napinać go z taką samą siłą, mierzoną odległością sznura nad prowizorycznym słupkiem ustawionym w miejscu przecięcia się przekątnych. Na zdjęciu widoczne są też linie wyznaczające położenie parapetu.
Za pomocą takich elementów segmenty parapetu zostały połączone w narożnikach.
Narożnik. Patrząc od środka widać 4 śruby po każdej stronie. Dwie małe to te, za pomacą których przykręcone została łaczka narożnika. Obok nich prowizoryczny wkręt. Największy łeb należy do kotwy rozporowej. Szary pasek po prawej strone u dołu mógłby uchodzić za betonowy wieniec podmurówki. Oczywiście tak nie jest - to styropian ocieplający fundament podmurówki.
Kotwa rozporowa. Do przymocowania parapetu zastosowaliśmy kotwy o wymiarach 10 x 132, czyli o średnicy 10 mm i długości 132 mm.
W rurce srebrnego koloru znajduje się śruba (złoty kolor) zakończona tulejką. W betonie wieci się otwór o głębokości nieco większej niż długość kotwy i o takiej średnicy, aby można było ciasno wbić w niego kotwę. Wkręcanie śruby powoduje wciskanie tulejki w rurę co prowadzi do jej rozszerzenia. Ponieważ kotwa siedzi ściśle w otworze owo rozszerzenie (rozparcie - stąd nazwa kotwy) powoduje zaklinowanie się kotwy w otworze.

Obawialiśmy się, że wiercąc otwory w betonowym uzbrojonym wieńcu podmurówki natrafimy na stalowe pręty, ale na szczęście tak się nie stało.
Zakotwiony 4-metrowy parapet na północnej ścianie podmurówki. Odstępy między kotwami wynoszą trochę mniej niż  50 cm. Na końcu parapetu widać listwę aluminiową przykręconą do ściany.
W przypadku dłuższego, bo 5-metrowego parapetu, odstępy między kotwami wynoszą nieco ponad 50 cm.
Aluminiowa listwa, do której zostanie przytwierdzone okno, po starannnym wypionowanniu, została przykręcona do belki pięcioma 8-centymetrowymi wkrętami.
Trzy najdłuższe segmenty parapetu zostały ułożone na podmurówce i połączone w narożnikach za pomocą specjalnych łączek (zob. odpowiednie zdjęcie wyżej).
Widoczny na pierwszym planie powyższego zdjęcia segment parapetu był pierwszym zwiastunem czekających nas kłopotów. Okazało się, że jednak nie wszystko pójdzie tak gładko jak opisała to instrukcja montażowa i pokazywały filmiki producenta. Połącznie dwóch segmentów w narożnik za pomocą łączki okazało się być mało precyzyjne. Objawiło się to tym, że aby umieścić parapet na wykreślonej przedtem linii należałoby zrezygnować z zachowania kąta prostego między połączonymi segmentami. Zachowanie kąta prostego kosztem odejścia od wyznaczonej linii oznaczałoby problem z wieńcem (murłatą), który przy ścianie domu "wylądowałby" kilka centymetrów w bok od przypisanego mu punktu. Z drugiej strony rezygnacja z kąta prostego mogłaby uniemożliwić połączenie okien w narożniku. W tej sytuacji postanowiliśmy wstrzymać się z kotwieniem tego elementu do chwili montażu okien w tym miejscu.
Ponieważ zainstalowanioe okien na problematycznym segmnencie będzie rzutować na ostateczną lokalizację krótkiego segmentu parapetu po prawej stronie otworu na drzwi, wstrzymaliśmy się i w tym przypadku z jego kotwieniem.
Podobnie jak w przypadku podmurówki musieliśmy także podnieść próg do takiej wysokości, aby wypadł dokładnie 525 mm poniżej górnej krawędzi drewnianego parapetu. Ułożenie bloczków Ytong na zaprawie klejowej pozwoliło nam podnieść próg do wymaganej wysokości, a także go wypoziomować.

Saturday, November 11, 2017

Ogród zimowy (5): Przygotowanie podmurówki: 18.10. - 3. 11.2017

Przygotowanie ściany zrelacjonowane w poprzednim wpisie od początku planowaliśmy wykonać we własnym zakresie. Do podmurówki chcieliśmy wynająć fachowca, ale - jak napisaliśmy wcześniej - to się nie udało. Musieliśmy się zdać na własne siły.

Im dłużej rozmyślaliśmy nad sposobami wykonania tego zadania, tym bardziej utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że metalowe kotwy montażowe plus pianka nie zdałyby tutaj egzaminu. W przypadku naszego ogrodu zimowego okna nie są montowane bezpośrednio na podmurówce, ale na plastykowym parapecie. Parapet ma 15 cm szerokości, z czego 10 cm powinno spocząć na podmurówce. Jego najdłuższy odcinek mierzy sobie niebagatelne 5 m. Profil parapetu z PCV-U jest wzmocniony stosunkowo cienką aluminiową listwą, która nie daje mu sztywności. Tę długą i giętką listwę należało zatem położyć na płaskiej jednolitej płaszczyźnie.

Doszliśmy do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będą deski przyklejone do górnej powierzcni betonowego wieńca podmurówki. Ułożenie ich na zaprawie klejowej dałoby nam możliwość precyzyjnego ich wypoziomowania. Gdy rozglądaliśmy się za szerokimi deskami (podmurówka ma szerokość 24 cm), natknęliśmy się w Castoramie na świerkowe parapety o szerokości 30 cm. W zestawie elementów składowych ogrodu zimowego nie było wewnętrznych parapetów. Przyjęto, że nabywca wykona je we własnym zakresie. Położenie zewnętrznych parapetów plastykowych, do których miały zostać "wpięte" okna (to się wyjaśni w następnych wpisach), na wewnętrznych parapetach drewnianych nie tylko stworzyłoby doskonałą płaszczyzne, do której mogłyby zostać przymocowane parapety z PCV-U. Nie musielibyśmy się także potem martwić o dodanie parapetów wewnętrznych.

Położenie parapetu drewnianego bezpośrednio na betonowy wieniec stwarzało problemy techniczne. Ze względu na swą wielkość, parapet musiał być poskładany z kilku kawałków, albowiem najdłuższy odcinek dostępny w Castoramie miał długośc 182 cm. Wypoziomowanie tak ogromnego parapetu na zaprawie klejowej byłoby bardzo trudne. Obeszliśmy tę trudność przez dodanie pośredniej warstwy desek. Zakupiliśmy ryflowane deski tarasowe o wymiarach 12 cm x 200 cm, które w kawałkach, w dwóch równoległych ciągach zostały przylepione do betonowego wieńca. Poprosiliśmy pana Jarka, który w tych dniach układał płytki podłogowe, aby ułożył deski i zadbał o ich wypoziomowanie.

Dopiero na tak przygotowaną powierzchnię położyliśmy drewniany parapet. Wystarczyło już wtedy połączyć jedynie jego segmenty nie troszcząc się o uzyskanie poziomu.

Przekrój przez parapet z PCV-U z wmontowaną aluminiową listwą, która jest umieszczona na lini, wzdłuż której zostaną ustawione okna ogrodu.
Fragment parapetu widziany z góry.
Pan Jarek z panem Dominikiem układają zewnętrzny ciąg desek tarasowych na podmurówce.
Fragment parapetu widziany z góry. Zewnętrzny ciąg desek tarasowych prawie skończony. Po prawej stronie widoczna warstwa zaprawy klejowej tuż przed położeniem na niej ostatniej deski w tym ciągu. W śroku stoi wielozadaniowa piła ukosowa, która szczególnie się nam przydała do przycianania parapetu.
Z ułożeniem wewnętrznego ciągu desek pan Jarek odczekał dwa dni, aby zaprawa klejowa pod warstwą zewnętrzną stwardniała. Pokrycie podmurówki w dwóch ciągach znacznie ułatwiło ich wypoziomowanie.
Równolegle z układaniem desek tarasowych na podmurówce, przygotowywaliśmy parapet. Musieliśmy w tym celu połączyć 7 kawałków. Do łączenie użyliśmy specjalnych okuć, które są typowo stosowane przy łączeniu blatów kuchennych. Właśnie w tych dniach rozmawialiśmy sporo z panem Bogdanem,  specjalistą, którego zatrudniliśmy do wykonania zabudowy kuchennej. Od niego dowiedzieliśmy się o istnieniu tych pomyslowych okuć.
Złącze do blatów,
W obydwu łączonych kawałkach należało zrobić otwory jak na tym zdjęciu.
Piła ukosowa, którą dysponowaliśmy, mogła być użyta do cięcia desek pod kątem 45 stopni, ale nie tak szerokich jak nasze parapety. W tym celu udaliśmy się do stolarni, w której wykonywane były nasze blaty w tych dniach.

Wielka piła stołowa, dzięki której narożniki parapetu tworzą idealne kąty proste.
Widok na oiłę z drugiej strony.
Jeden z narożników przygotowany do połączenia.
Deski narożnika sklejone i ściśnięte zączami.
W podobny sposób zostały połączone proste segmenty parapetu.
Gotowy parapet został przykręcony do desek tarasowych, na których spoczywa, jedynie czterema wkrętami celem zapobieżenia przesuwu podczas montażu parapetu z PCV-U.
Ciągła część parapetu z dwoma narożnikami składa się z 7 segmentów z których 6 zostało połączonych w pary przed montażem na podmurówce. Ze względu na rozmiary parapetu nie można go było przygotować w całości przed położeniem go na podmurówkę. W przedmontażowych połączeniach wycięcia na łączki mogły być w spodniej stronie parapetu. W 3 przypadkach, gdzie segmenty były łączone już na podmurówce łączki od strony zewnętrznej mogły być umieszczone na wierzchu, albowiem te miejsca przykrył parapet z PCV-U. Montaż był nieco kłopotliwy, albowiem łączki po stronie wewnętrznej należało zaciskać od spodu.

Zachodnia część parapetu.
Północna część parapetu. Widoczne tutaj połączenie przedmontażowe powinno być niewidoczne. Przez pomyłkę przewierciliśmy otwory na wylot, na szczęście przy zewnętrznej krawędzi parapetu.

Friday, November 3, 2017

Ogród zimowy (4): Przygotowanie ściany: 25.10. - 4.11.2017

Jak napisaliśmy we wpisie Ogród zimowy (3): Problemy montażowe, przygotowanie podmurówki chcieliśmy zlecić fachowcowi od montażu okien. Miesiąc prób znalezienia odpowiedniego specjalisty zakończył się fiaskiem. Spotkaliśmy się z 3 kandydatami. Pierwszy był zainteresowany, ale montażem całości. Oszacował, że zajęłoby mu to kilka dni, których nie był w stanie wygospodarować z napiętego terminarza robót. Drugi był skłonny przygotować podmurówkę, ale uznał w końcu, że zlecenie było zbyt małe, aby opłaciło mu się w to angażować. Z trzecim uzgodniliśmy już nawet termin wykonania pracy, ale na krótko przed jego nadejściem okazało się, że cena której zażądał była absurdalnie wysoka.

Uznaliśmy, że będziemy musieli polegać wyłącznie na własnych siłach i w tym zakresie. Miesiąc straty był tym bardziej niekorzystny, że pogoda, nawet jak na ten deszczowy rok, wybitnie się popsuła: nastały dni słotne i zimne.

Teren działki zamienił się w błotne jezioro.
We wpisie Ocieplanie elewacji ukończone zrelacjonowaliśmy proces wykańczania ścian siatką, na którą nałożono zaprawę. Dzięki temu ocieplające dom bloki styropianu zostały przykryte cienką (ok. 5 mm) skorupą. Tę warstwę należało teraz zdjąć w miejscach, gdzie miały zostać wbudowane belki, do których miały zostać przykręcone profile ogrodu przylegające do ściany domu.

Bloki styropianu odsłonięte dla lewej belki. Na pierwszym planie widać zdjęte płaty wspomniajej wyżej "skorupy". Do tego celu użyliśmy mocny nóż.
Odsłanianie styropianu w toku.
Pierwsza faza zakończona.
Najtrudniejszym etapem przedstawionego w tym wpisie projektu było wycięcie w warstwie styropianu kanałów dla belek (20 cm x 6 cm). Specjalnie do tego celu zakupiliśmy odpowiednie narzędzie.
Zakupiony aparat do robienia "wycinanek" w styropianie.
Jedna z przystawek pozwala na wycinanie rowków dowolnych kształtów. Tnący nóż można uformować z cienkiego pręta (por. ilustrację wyżej). Pręt rozgrzewa się do wysokiej temperatury i dzięki temu można kroić styropian jak przysłowiowe masło.
W naszym przypadku pręt został uformowany w taki sposób, że tworzył 3 boki prostokąta. Niestety, pręt ma długość 30 cm i w związku z tym nie dało się uzyskać wymiarów 20 cm x 6 cm. Musieliśmy wycinać w dwóch ciągach 12 cm x 6 cm.
Górny ciąg rowka skończony. Wycinanie dolnego ciągu w toku.
Rowek na belki gotowy.
Bloki styropianu mają 18 cm grubości. Rowek na belki ma głębokość 6 cm. A więc dno rowka od warstwy ceglanej ściany dzieli 12 cm + ok. 1 cm (warstwa kleju). Miejsca gdzie belki miały zostać przykręcone do muru należało odsłonić do "żywej" cegły. Do tego celu użyliśmy aparat do cięcia styropionu z prostym nożem tnącym.

Aparat przysposobiony do wycinania styropianu na wylot.
Efekty użycia aparatu.
Powyższe zdjęcie ilustruje kilka innych aspektów wykonywanego zadania.

Cegły w wycięciu  po prawej stronie to pustaki. W dwa otwory w tym wycięciu włożone zostały koszyczki / siatkowe tulejki (ich rola została wyjaśniona niżej). W wycięciu po lewej stronie widzimy 3 otwory. Ten po prawej został wywiercony w pustaku (do niego też zostanie włożony koszyczek) i stanowi obejście problemu, na jaki natrafiliśmy chcąc wykonać jedynie 2 otwory w linii prostopadłej do osi rowka. Okazało się, że wiercąc górny otwór natrafiliśmy na zbrojenie w nadprożu. Musieliźmy więc poszukać innego miejsca - stąd otwór w pustaku. Zdjęcie zamieszczone niżej pozwala zrozumieć skąd się tam wzięło nadproże. Wycięcia widoczne na zdjęciu wyżej znajdują się po prawej górnej stronie drzwi.

Dolny lewy otwór ma mniejszą średnicę, albowiem został wywiercony na granicy cegły litej i zaprawy murarskiej. W takich przypadkach nie stosuje się koszyczków (por. opis kotwienia niżej).

Poniższe zdjęcie archiwalne pokazuje nietypową strukturę ściany w miejscach, w których mają zostać zamocowane belki. Wyjątkowo w tych miejscach występują fragmenty z cegły litej oraz żelbetowe nadproże. Kolumny z cegły litej stanowią podpory nadproża (pustaki mogłyby być niedostatecznie wytrzymałe w tej roli). Odsunięcie lewj kolumny of krawędzi drzwi jest efektem modyfikacji opisanej w xxx.

Niejednolita ściana wokół drzwi prowadzących do ogrodu zimowego.
Przymocowanie belek do ściany tam, gdzie występowały pustaki, stwarzało ciekawy problem, albowiem tradycyjne kołki rozporowe nie mogły być zastosowane. Okazało się, że istnieje eleganckie rozwiązanie, które można było zastosować zarówno do pustaków jak także do cegły pełnej i betonu. Tym cudownym środkiem są kotwy chemiczne.
Zasada działania kotew chemicznych opiera się na zasadzie adhezji, czyli łączenia dwóch substancji. Czynnikiem kotwiącym jest masa żywiczna, która po dodaniu do niej utwardzacza, uzyskuje sporą twardość oraz trwałość przylegania do powierzchni wewnętrznych otworów i powierzchni mocowanych elementów kotwiących.

Kotwy chemiczne składają się z żywicy i utwardzacza zapakowanych w tubę. Do wykonania zamocowania potrzebny jest pistolet (wyciskacz). Na tubę nakręcona jest dysza mieszającą oba składniki.

W przypadku materiałów litych wciska się mieszankę żywicy i utwardzacza bezpośrednio w wywiercony otwór, a następnie wkręca się w tę półpłynną masę gwintowaną szpilkę. Po stwardnieniu masy na szpilkę nasadza się montowany przedmiot (w naszym przypadku belkę) i mocuje odpowiednią nakrętką.

W przypadku pustaków wierci się otwór o nieco większej średnicy, wkłada do niego siatkową tulejkę i dopiero w nią wciska się mieszankę żywicy i utwardzacza. Wkręcanie szpilki (jak wyżej) powoduje przedostanie się części wciśniętej masy poza tulejkę. Tworzy się wokół niej rodzaj gęstego krzaczka, który po utwardzeniu mocno siedzi w otworze.

Kolejne fazy kotwienia w pustakach.
Przy kotwieniu w materiałach litych bardzo istotnym jest wyczyszczenie otworu z pyłu i okruchów zgromadzonych tam w wyniku wiercenia. Gdyby się tego nie zrobiło, kotwa chemiczna zachowywałaby się tak jak taśma klejąca przylepiona do piasku - straciłaby bezpośredni kontakt ze ściankami podłoża.

Czyszczenie otworów wykonaliśmy domowym sposobem. Na posmarowaną szybkoschnącym klejem pałeczkę do jedzenia "chińszczyzny" nawinęliśmy gruby mocny sznurek zostawiając niewielkie odstępy między zwojami. To był nasz wycior. Do wydmuchiwania pyłu użyliśmy dużą lewatywę.

Zestaw do kotwienia. Tuba z rozdzielowymi żywicą i utwardzaczem z nakręconą dyszą mieszającą. Zapasowa dysza mieszająca, siatkowa tulejka, lewatywa, wycior. Na desce próbna rurka dystansowa.
Dokręcanie belki do ściany jedynie poprzez warstwę styropianu mogłoby uniemożliwić precyzyjne jej wypoziomowanie. Zastosowaliśmy więc rurki dystansowe.

Rurki dystansowe. Małe podkładki stwarzają możliwość dodatkowej regulacji.
Otwory z odsłoniętą ścianą nośną należało zapełnić styropianem po nałożeniu na szpilki rurek dystansowych i nakładek. Użyliśmy do tego celu aparatu do wycinanek w styropianie. Efekt w przypadku jednego otworu pokazaliśmy na kolejnych dwóch zdjęciach.

Wycięty wypełniacz z wypalonymi otworami na szpilki mocujące.
Otwór wypełniony elementem pokazanym wyżej.
Opisany wyżej sposób wbudowywania każdej belki w ścianę wymagał kilkakrotnych "przymiarek":
  1. wiercenie otworów w ścianie przez otwory w belce;
  2. nałożenie belki na zakotwione szpilki na czas twardnienia masy;
  3. przymiarka celem ustalenia długości rurek dystansowych oraz zapełnienie otworów wokół szpilek;
  4. wypoziomowanie belki przez skrócenie rurek dystansowych bądź dołożenia podkładek.
Aby umożliwić wkładanie i wyjmowanie belek z wyciętych rowków przykręciliśmy do nich prowizoryczne uchwyty.

Pionowe belki z uchwytami (czerwone elementy) czekają na pierwszą fazę montażu.
Zbliżenie na lewą stronę.
Długie szpilki ułatwiały nakładanie na nie belek. Będą musiały zostać przycięte tak, aby nie wystawały z okrągłych otworów.
Szpilki w pionowej belce zostały już skrócone.
Belki ostatecznie dopasowane. Zostaje jedynie odkręcić prowizoryczne (czerwone) uchwyty oraz uszczelnić pianką szpary przy belkach. Nareszcie pogoda się poprawiła.

Monday, October 30, 2017

Ogród zimowy (3): Problemy montażowe

Do kompletu elementów składowych ogrodu zimowego, który dotarł do nas 13.9.2017 (zob. Ogród zimowy (2): Transport), była dołączona szczegółowa instrukcja jego montażu. Po jej przestudiowaniu doszliśmy do wniosku, że zbudujemy ogród własnymi siłami. Decyzję tę podjęliśmy nie tylko dlatego, że zadanie nie wydało się nam nadmiernie trudne. Obawialiśmy się, że fachowcy od montażu okien, których wynajęcie braliśmy pod uwagę, nie będą mieli dostatecznie dużo cierpliwości, aby postępować dokładnie wg instrukcji. Podejrzewaliśmy, że pewne etapy montażu będą chcieli zrobić po swojemu, co w przypadku pomyłki mogłoby mieć fatalne konsekwencje, albowiem żadnego z elementów składowych ogrodu nie można byłoby zastąpić częścią zakupioną w kraju. Niebezpieczeństwo takiego zdarzenia było spore ze względu na bardzo odmienny od metod krajowych sposób łączenia poszczególnych elementów: wszystko zostało bardzo precyzyjnie zaprojektowane nie zostawiając miejsca na jakąkolwiek improwizację. Ponadto, instrukcja jest jedynie po angielsku, a więc to my musielibyśmy wszystko tłumaczyć i pokazywać. To wymagałoby od nas całkowitego zrozumienia procesu montażu. Nasza decyzja samodzielnego montażu była logicznym następstwem tej obserwacji. Co więcej, chcieliśmy ponosić pełną odpowiedzialność za ewentualne niepowodzenie akcji montażowej.

Po kilku dniach oglądania elementów skladowych i równoczesnego studiowania instrukcji, potrafiliśmy w myślach poskładać cały ogród. Niestety, istniała poważna przeszkoda, na której pokonanie nie czuliśmy się dostatecznie kompetentni, a która musiała być usunięta przed rozpoczęciem montażu. Chodziło o przygotowanie podmurówki oraz ściany domu, do której ogród miał przylegać jednym ze swoich boków. Na ten temat instrukcja montażu milczała, albowiem nie dotyczyło to sprawy montażu dostarczonych elementow' ogrodu. Firma, od której kupiliśmy ogród ma w swojej ofercie podmurówki. W instrukcji montażu przyjęto, że ogród będzie montowany na takiej podmurówce. Nasza została zbudowana zupełnie inną metodą i należało ją odpowiednio przygotować. Problem polegał na tym, że pan Zenek zbudował jej ściany o 2 cm niższe niż wymagała tego specyfikacja. Chciał w ten sposób zostawić pewien margines na wypadek, gdyby się okazało, że trzeba będzie przystosować jej wysokość do realiów konstrukcji. Argumentował, że łatwiej będzie ją trochę podnieść niż obniżyć jej żelbetonowy wieniec. Nie doceniliśmy wtedy precyzji, z jaką wymiarowo (co do milimetra) wszystkie elementy zostały przygotowane. Innym powodem takiego podejścia była konieczność idealnego wypoziomowania podmurówki. Nie dało się osiągnąc tego efektu przy betonowym wieńcu. Pan Zenek utrzymywał, że fachowcy od montażu okien bez trudu osiągną ten efekt za pomocą kotew montażowych stosowanych przy osadzaniu okien. Te 2 cm luzu miały dać im taką możliwość.

Ściana domu, do której ogród ma przylegać, stwarzała problem innego rodzaju. W instrukcji montażu przyjęto, że aluminiowe listwy łączące konstrukcję ogrodu z domem zostaną zakotwione w ceglanej ścianie. Nie ma tam słowa sugestii o tym co robić, gdy murowana ściana domu jest obłożona grubą warstwą ocieplenia (w naszym przypadku bloki styropianu o grubości 18 cm). Ten problem musieliśmy rozwiązać we własnym zakresie, bez pomocy montażystów okien.

Sunday, October 29, 2017

Przyłącze gazu od granicy działki do domu: 18-20.10.2017

Tego samego dnia kiedy zostało dokonane przyłącze gazowe do granic naszej działki, 2-osobowa ekipa pana Piotra przystąpiła do doprowadzenia gazu od przydrożnej skrzynki do kuchni i kotłowni.

Jak zrelacjonowaliśmy wcześniej, przewód gazowy biegnący od drogi do miejsca w pobliże kotłowni został zakopany przez ekipę wykonującą przyłącze wodociągowe. Wystarczyło zatem zrobić w tym miejscu rozgałęzienie i jedną odnogę poprowadzić dalej do zachodniej ściany kuchni, a drugi do kotłowni. Jedynie odcinek kuchenny wymagał wykopania rowu. Ponieważ był to dość krótki odcinek, pracę tę wykonano ręcznie.

Kopanie rowu i umieszczanie w nim przewodu polietylenowego Indoor-flex do domowych instalacji gazu ziemnego (żółta rurka). Przy okazji zakopano w tym samym rowie przedów do cyrkulacji wody (biała rurka). O tym napiszemy w którymś z następnych wpisów.
Przewody zakopano na głębokości ok. 50 cm i przykryto żółtą folią ostrzegawczą.
Miejsce wlotu rury gazowej do kuchni. Pan Mateusz nie naruszył betonowych opasek po obydwu stronach wybrukowanej ścieżki prowadzącej wokół domu. Przewód z zaworem zostanie obudowany skrzynką gazową.
Zgrzewarka elektrooporowa.
Zgrzewarka elektrooporowa służy do łączenia rur z polietylenu i polipropylenu. Na końcówki rur, które mają zostać połączone, nakłada się elektrooporową obejmę. Prąd elektryczny który przepływa przez grzałkę umieszczoną w obejmie, sprawia roztopienie i w rezultacie połączenie końcówek rur.

Przeprowadzanie przez ścianę do kuchni przewodu do cyrkulacji wody (por. wyżej).
Doprowadzenie gazu do kotłowni. Na ścieżce leży skrzynka gazowa, która zostanie nałożona na przewód z zaworem.
Próba szczelności instalacji: